Kluczem jest ponadczasowość - rozmowa z projektantką Mają Ganszyniec
![]() |
Już 8 kwietnia, rozpocznie się Salone del Mobile w Mediolanie. Paged Meble to jedna z nielicznych polskich marek, które są obecne na tych targach od dziesięcioleci. O tym, co zaprezentuje polski producent mebli giętych, rozmawiamy z Mają Ganszyniec, projektantką, dyrektorką artystyczną Paged Meble.
Paged gości w Mediolanie już 44 raz. Co zobaczymy na stoisku, które zaprojektowałaś?
Maja Ganszyniec: Choć Paged uczestniczy w targach w Mediolanie od 1954 roku, to przez długie lata funkcjonował głównie jako państwowe przedsiębiorstwo eksportu drewna. Obecnie najważniejszy jest dla nas produkt, czyli meble, i budowanie świadomości marki. Chcemy uświadamiać odbiorcom, że Paged produkuje meble gięte od ponad 140 lat. Nie wszyscy wiedzą, że marki takie jak Paged wywodzą się z dawnych zakładów Michaela Thoneta.
Podczas tegorocznej edycji Salone del Mobile koncentrujemy się na powojennej historii marki Paged. Po raz pierwszy pokażemy kolekcję Heritage - nowe produkty, które bazują na bogatym archiwum Pagedu. Na początek sięgnęliśmy po model B-621 - projekt przypisywany Marianowi Sigmundowi, jednemu z najbardziej znanych projektantów związanych z firmą. Był współzałożycielem i kierownikiem propagującej nowoczesne wzornictwo Spółdzielni Artystów Ład, projektował wnętrza biurowe zamku królewskiego na Wawelu w Krakowie, wnętrza kin
i przestrzenie publiczne modernistycznej dzielnicy Nowa Huta, a także meble do Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego czy biur Polskich Linii Lotniczych LOT na Okęciu. Po wojnie związał się z Pagedem, projektując meble przeznaczone głównie na eksport. Zapewne dlatego projekty te były i wciąż są w Polsce mało znane.
Czym zatem będzie linia Heritage?
Maja Ganszyniec: Zaczynamy od reinterpretacji modelu B-621, mebla, którego zdjęcie zachowało się w bogatych archiwach Pagedu. Trudno określić, czy było to krzesło z podłokietnikami, czy fotelik, więc zdecydowaliśmy się rozwinąć dwa produkty - krzesło jadalniane i fotel lounge'owy.
Jest to reinterpretacja, pewne uwspółcześnienie tego projektu. Zmieniliśmy proporcje, dostosowując je do współczesnych standardów ergonomii. Dzisiejsze społeczeństwo różni się od powojennego - jesteśmy wyżsi, ciężsi, lepiej zbudowani, co wymaga dostosowania wymiarów mebli. Wysokość blatów, stołów, siedzisk - to wszystko się pozmieniało przez te 60 lat, od kiedy Sigmund zaczął projektować. Przedwojenne meble wydają się dziś drobniutkie, dlatego zdecydowaliśmy się odświeżyć, uwspółcześnić ten projekt. Podpisujemy ten model nazwiskiem Mariana Sigmunda i nazwą naszego studia, bo nie jest to odtworzenie jeden do jeden, lecz jednak reinterpretacja. Uważam, że pewne rzeczy trzeba dostosowywać do warunków dnia dzisiejszego i jestem przekonana, że Sigmund zrobiłby to samo.
Zależy nam też na zrównoważonej produkcji, zminimalizowaniu wpływu na środowisko, dlatego ograniczyliśmy ilość pianki w siedzisku oraz, jako model podstawowy, przygotowaliśmy wersję nietapicerowaną.
To pierwszy krok w budowie nowej kolekcji, w której znajdą się reedycje archiwalnych projektów Pagedu. Bo mamy w ofercie klasyczne, przedwojenne thonety, modele współczesne i vintage.
Tę ostatnią grupę chcemy teraz rozszerzyć właśnie w postaci kolekcji Heritage.
Jakie jeszcze nowości Paged zaprezentuje w Mediolanie?
Maja Ganszyniec: Drugą premierą będzie w pełni wdrożona rodzina krzeseł i hokerów Nimm projektu Macieja Karpiaka. Przedpremierowo pokazaliśmy ją jesienią na targach Orgatec w Kolonii, a teraz wprowadzamy na rynek. Kolekcja składa się z krzesła z i bez podłokietników, wariantów tapicerowanych i nietapicerowanych oraz hokera w dwóch wysokościach. To meble przeznaczone do przestrzeni publicznych, restauracji i biur, ale sprawdzą się również w domach.
Krzesło Nimm łączy prostą sylwetkę z miękkim, sklejkowym oparciem. I podobnie jak wspomniane wcześniej modele jest, jak to się ładnie mówi po angielsku: "generous in size", czyli hojny w gabarycie. Zaprojektowany z myślą także o wysokich osobach. Ma głębokie siedzisko i zapewnia komfort osobom o różnym wzroście.
Poza tym zaprojektowane przez Macieja Karpiaka krzesło można sztaplować, czyli nakładać kilka krzeseł na siebie, także tych z podłokietnikami.
Czego spodziewasz się po tegorocznej edycji Salone del Mobile?
Maja Ganszyniec: Są marki, z reguły te pozycjonowane jako luksusowe, które starają się kreować trendy, za każdym razem pokazać coś niespotykanego. Budują swoją pozycję na tym, że wychwytują i podkreślają niszowe zjawiska. Więc spodziewam się, że znowu zobaczymy coś w stylu niczym niezabezpieczonego stolika z zupełnie surowego drewna topoli. Rozwiązania, które - z góry wiadomo - są nie do wdrożenia na rynku bardziej masowym.
Są też marki, które te trendy wdrażają z pewnym opóźnieniem i z większą dozą zdrowego rozsądku, w sposób bardziej praktyczny i użytkowy. Natomiast ja bym chciała, żeby Paged pozostawał poza trendami. To jest firma, która ma ponad 140 lat. Takiej marce nie wypada gonić za króliczkiem. Wydaje mi się, że bardziej na miejscu jest pewna doza spokoju i zrozumienia swojej pozycji. Dlatego świadomie pokazujemy się w sposób powściągliwy, bez fajerwerków. Paged jest raczej jak dobrze skrojony garnitur niż szalona imprezowa sukienka.
Niektóre krzesła Pagedu to projekty jeszcze z XIX wieku, wciąż produkowane i chętnie kupowane. Chcecie, żeby te dzisiejsze były równie odporne na upływ czasu?
Maja Ganszyniec: Tak, zdecydowanie, ponadczasowość jest słowem kluczem. Wszystko, co robimy, czy w zakresie komunikacji, czy projektu stoiska, staramy się, żeby było ponadczasowe. W zeszłym roku nasze stoisko było bardzo kolorowe, bo mieliśmy zupełnie nową paletę. W tym roku stawiamy na klasykę - beż i bordo z odrobiną energetycznego błękitu. Zapraszam na nasze stoisko.
Kiedy: 8-13 kwietnia 2025 roku
Gdzie: Hala 5, Stoisko A20, Salone del Mobile, Mediolan