Sto ton materiałów od DLH – deski, wkręty, legary… W Młynach Rothera powstał największy taras w Pols


2021-10-25
Choć DLH kojarzy się głównie z indywidualnymi zakupami podłóg do domu czy desek na przydomowe tarasy, prowadzi także współpracę typu B2B. Do najciekawszych przykładów należy remont historycznych Młynów Rothera w Bydgoszczy.

Młyny Rothera to obiekt ogromnie interesujący – cenny zabytek architektury przemysłowej z połowy XIX wieku, świadek dynamicznego rozwoju Bydgoszczy w tym okresie. Pierwotnie składał się z młyna i dwóch spichlerzy: mącznego oraz zbożowego. Nazwę zawdzięcza inicjatorowi budowy, Christianowi von Rotherowi. Ten wysoko postawiony pruski urzędnik pragnął, aby miasto nad Brdą – leżące w pół drogi między Królewcem a Berlinem, ważnymi ośrodkami ówczesnego cesarstwa – stało się jednym ze „spichlerzy Prus”, produkujących mąkę nie tylko na potrzeby kraju, ale i na eksport.

Z biegiem czasu zmieniali się gospodarze kompleksu, zmieniały się też jego funkcje. W latach 90. XX wieku zamierzano przekształcić Młyny Rothera w hotel, ale niezbędne prace przerosły ówczesnego inwestora. Aby niewykorzystany obiekt nie niszczał, władze miasta podjęły decyzję o odkupieniu go z rąk prywatnych i przeznaczeniu na cele kulturalne. Prócz dużych walorów historycznych zdecydowało o tym znakomite położenie obiektu na pełnej uroku Wyspie Młyńskiej. Tu, gdzie dawniej ciężko pracowano, dziś bydgoszczanie chętnie relaksują się wśród przyrody i zabytkowej zabudowy odbijającej się w wodach rzeki.

Drewno wśród cegły i metalu

Budynki Młynów Rothera posiadają wszystko to, co najbardziej znamienne dla architektury przemysłowej XIX wieku – i co dziś tak bardzo jest cenione. Są to przede wszystkim ceglane elewacje o eleganckim detalu, wzbogacone o typową dla regionu konstrukcję szachulcową (tzw. pruski mur). Uroku gmachom dodają charakterystyczne fabryczne okna, częściowo zdobione łukowymi nadprożami. Spojrzenia przyciągają m.in. ceglane sklepienia oraz historyczne rozwiązania konstrukcyjne z metalu i z potężnych belek drewnianych.

Historia obeszła się z Młynami Rothera niezbyt łaskawie, wiele elementów drewnianych trzeba więc było uzupełnić lub wymienić – a kolejne dodać, zgodnie z charakterem budynku i zaleceniami konserwatorskimi oraz ze współcześnie nadaną obiektowi funkcją. W tym zakresie partnerem Budimexu, wykonawcy prac, stała się firma DLH, która już od 30 lat dostarcza wysokiej jakości drewno od zaufanych producentów, respektujących zasady zrównoważonej gospodarki leśnej, ochrony lasów i zachowania równowagi w ekosystemach.

Deski, legary, blaty… 

Materiały dostarczone przez DLH do Młynów Rothera to prawie 8 kilometrów (!) bieżących legarów o wadze 19 ton. Niemal 6 tys. m2 drewnianych podłóg o wadze ok. 65 ton. 2,3 tys. m2 elewacji i podbitki świerkowej o wadze 20 ton. Bez mała 58 m2 blatów drewnianych o wadze 1,4 tony. Do tego 3,2 tys. m2 deski tarasowej o wadze aż 74 ton. 85 tys. wkrętów do drewna. I na koniec 1,5 m3 tarcicy dębowej grub. 28 mm o wadze 1,5 tony, z której montażysta wykonał schody i trapy – te z charakterystycznymi czarnymi fugami. Razem wyraźnie ponad 100 ton!

Intrygujących danych można zresztą przytoczyć więcej. Aby ustabilizować grunt, na 8 metrów w głąb ziemi trzeba było wbić 813 drewnianych pali. Z podmokłego terenu, na którym dziś znajduje się taras ułożony z desek marki DLH, przesiedlono w bezpieczne miejsce aż 5000 żab. W toku 3-letnich prac remontowych wstawiono w otwory aż 500 okien, jednak znacznie bardziej niż one intrygują nie tak liczne w obiekcie drzwi. Ich turkusowy kolor odpowiada historycznym rozwiązaniom, ujawnionym w toku badań konserwatorskich.

Do największych wyzwań należało zamontowanie w stalowej konstrukcji klatki schodowej w formacie antresoli ze wspomnianym trapem oraz przeszklonej windy. Wykonano w tym celu cyfrowy model, dopasowany do trójwymiarowego skanu wnętrza. Dzięki temu powstał także przeszklony świetlik oraz punkt widokowy na dachu – z podestem z desek DLH.

Złota przyszłość Młynów Rothera

We wnętrzach dominują dziś dwa odcienie: czerwień cegieł i naturalna złota barwa podłóg, na razie jeszcze niemal całkiem odsłoniętych. Wkrótce jednak pomieszczenia, które dziś zachwycają surową industrialną formą, wypełnią się działaniami kulturalnymi i społecznymi, a wraz z nimi – kolorami, kształtami, dźwiękiem i ruchem. Budowę nowej oferty tego miejsca prowadzi zespół dowodzony przez dyrektora Sławomira Czarneckiego. Po ogromnym sukcesie, jakim jest rewitalizacja tego miejsca, firma DLH wypatruje kolejnych. A sama… otwiera się na następne wielkie wyzwania materiałowe!


Redakcja Archnews informuje, że artykuły, fotografie i komentarze publikowane są przez użytkowników "Serwisów skupionych w Grupie Kafito". Publikowane materiały i wypowiedzi są ich własnością i ich prywatnymi opiniami. Redakcja Archnews nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Nadesłał:

ola@hshpr.pl

Wasze komentarze (0):


Twój podpis:
System komentarzy dostarcza serwis eGadki.pl